Debiut na NewConnect to nie wydarzenie jednego dnia, tylko efekt kilkuletniej pracy nad ładem korporacyjnym, sprawozdawczością i relacjami inwestorskimi. W ZIKOM traktujemy plan giełdowy jako proces, który da się zweryfikować już dziś – krok po kroku, dokument po dokumencie.
Kiedy mówimy o „debiucie na NewConnect w 2027 roku”, łatwo wyobrazić sobie to jako pojedynczy moment – dzwonek na GPW, zdjęcie zarządu na parkiecie, komunikat prasowy. W rzeczywistości debiut giełdowy jest punktem kulminacyjnym procesu, który zaczyna się dużo wcześniej, i który jeśli jest prowadzony rzetelnie można prześledzić krok po kroku na długo przed samym wejściem na rynek alternatywny. W branży IT i elektroniki, w której działamy, ten proces ma dodatkowe znaczenie: konsolidujemy rynek refurbishmentu sprzętu komputerowego, a rosnąca skala działalności wymaga coraz bardziej dojrzałej struktury kapitałowej i informacyjnej.
Dlaczego NewConnect, a nie „giełda” w ogóle
NewConnect to rynek alternatywny prowadzony przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, zaprojektowany z myślą o spółkach na wcześniejszym etapie rozwoju niż te notowane na rynku głównym. Dla firmy z sektora circular IT – takiej jak ZIKOM, zajmującej się profesjonalnym odnawianiem, sprzedażą, wynajmem i serwisem sprzętu komputerowego – to naturalna ścieżka: niższe bariery wejścia niż rynek główny, ale wciąż realny reżim informacyjny, obowiązki sprawozdawcze i nadzór ze strony autoryzowanego doradcy oraz organizatora obrotu.
Wybór NewConnect jako celu nie oznacza jednak, że wymagania są symboliczne. To właśnie tutaj, w Alternatywnym Systemie Obrotu (ASO), zaczyna się prawdziwa dyscyplina korporacyjna i to ten reżim, a nie sama data debiutu, powinien być punktem odniesienia dla inwestorów oceniających wiarygodność planu.
Skala rynku wtórnego elektroniki jako kontekst
Warto pamiętać, w jakim otoczeniu rynkowym odbywa się ten proces. Rynek refurbished IT w Europie rośnie w tempie wyraźnie przewyższającym rynek nowego sprzętu – napędzany presją regulacyjną związaną z gospodarką obiegu zamkniętego (Circular Economy), rosnącymi kosztami nowego sprzętu oraz zaostrzającymi się wymaganiami ESG w segmencie korporacyjnym. Model biznesowy oparty na refurbishmencie, subskrypcji sprzętu B2B i konsolidacji mniejszych graczy zyskuje więc dodatkowe uzasadnienie makroekonomiczne, a to z kolei wpływa na sposób, w jaki budujemy narrację inwestorską na potrzeby przyszłego debiutu.
Dla spółek technologicznych planujących debiut giełdowy ten kontekst branżowy ma znaczenie praktyczne. Autoryzowani doradcy i inwestorzy instytucjonalni oceniający potencjalnych emitentów NewConnect coraz częściej patrzą nie tylko na wyniki finansowe, ale na to, czy model biznesowy wpisuje się w trwałe trendy strukturalne, a nie w chwilową koniunkturę. Circular IT jest właśnie takim trendem: napędzanym jednocześnie przez regulacje unijne dotyczące odpadów elektronicznych, politykę zakupową dużych korporacji i rosnącą świadomość kosztową działów IT.
Ład korporacyjny – fundament, którego nie da się nadrobić w ostatniej chwili
Pierwszym i najważniejszym elementem drogi na NewConnect jest ład korporacyjny (corporate governance). To obszar, w którym najtrudniej „nadrobić zaległości” w ostatnim kwartale przed debiutem – dlatego pracujemy nad nim systematycznie, rok po roku.
Uchwały WZA i dyscyplina formalna
Regularne Walne Zgromadzenia Akcjonariuszy, prawidłowo protokołowane i rejestrowane uchwały, przejrzysta struktura serii akcji – to elementy, które audytorzy, autoryzowani doradcy i sami inwestorzy weryfikują w pierwszej kolejności. W ZIKOM prowadzimy pełną dokumentację kolejnych serii emisyjnych (od serii A po kolejne, nowsze serie), rejestrujemy je w Krajowym Rejestrze Sądowym i dbamy o to, by struktura akcjonariatu była czytelna zarówno dla obecnych, jak i przyszłych inwestorów.
Elementem tej dyscypliny jest też transparentne podejście do sytuacji, które nie są komfortowe, ale które trzeba zaadresować zgodnie z prawem – jak choćby uchwały dotyczące dalszego istnienia spółki w kontekście art. 397 Kodeksu spółek handlowych, gdy wynik finansowy tego wymaga. Taka uchwała nie jest sygnałem alarmowym sama w sobie – jest elementem standardowej procedury korporacyjnej, którą spółki na wcześniejszym etapie rozwoju, inwestujące agresywnie we wzrost, regularnie przechodzą. Ukrywanie takich tematów byłoby błędem znacznie poważniejszym niż sam fakt ich wystąpienia.
Niezależna wycena jako punkt odniesienia
Kolejnym elementem budującym wiarygodność jest niezależna wycena. Zlecamy zewnętrznym podmiotom przygotowanie wyceny metodą DCF (zdyskontowanych przepływów pieniężnych), która staje się punktem odniesienia przy kolejnych rundach finansowania. Taka wycena, nawet jeśli różni się od wcześniejszych, bardziej aspiracyjnych poziomów cenowych z wczesnych etapów finansowania społecznościowego jest ważniejsza właśnie dlatego, że pochodzi z zewnątrz i opiera się na metodyce możliwej do zweryfikowania, a nie na deklaracjach zarządu.
Świadomie akceptujemy fakt, że niezależna wycena bywa niższa niż ceny, po których akcje obejmowano na najwcześniejszym etapie finansowania społecznościowego. To naturalna konsekwencja dojrzewania spółki: wczesne rundy crowdfundingowe odzwierciedlają apetyt na ryzyko i wiarę w projekt, natomiast wycena metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych opiera się na faktycznych wynikach finansowych i prognozach możliwych do obrony przed audytorem. Prezentowanie obu tych liczb obok siebie, bez wybielania rozbieżności, jest częścią tej samej filozofii transparentności, którą staramy się stosować w całej komunikacji inwestorskiej.
Zgodność z Regulaminem ASO – codzienna praca, nie jednorazowy projekt
Debiut na NewConnect oznacza wejście w reżim Regulaminu Alternatywnego Systemu Obrotu (ASO). To dokument, który określa obowiązki informacyjne emitentów – zarówno te okresowe (raporty bieżące i okresowe), jak i te dotyczące jakości komunikacji z rynkiem na etapie przedofertowym.
Dlaczego zaczynamy stosować te standardy zanim staną się obowiązkowe
Świadome podejście do drogi na NewConnect oznacza, że część standardów informacyjnych właściwych dla spółek notowanych wdrażamy, zanim formalnie zaczną nas obowiązywać. Chodzi między innymi o:
- spójność i aktualność treści na stronach inwestorskich,
- precyzyjne opisywanie ryzyk związanych z ofertą akcji,
- transparentne informowanie o strukturze kapitałowej i wynikach finansowych,
- terminowe reagowanie na uwagi organów nadzoru dotyczące dokumentów ofertowych.
To ostatni punkt jest szczególnie istotny w naszej bieżącej praktyce. Prowadząc ofertę akcji w ramach dwóch równoległych serii emisyjnych, pozostajemy w bieżącym kontakcie z Urzędem Komisji Nadzoru Finansowego w zakresie dokumentów informacyjnych towarzyszących tej ofercie. Otrzymane uwagi regulatora traktujemy nie jako przeszkodę, lecz jako element walidacji – każda seria poprawek do dokumentacji ofertowej, każda odpowiedź na pytania UKNF, to w praktyce trening w komunikacji z organem nadzoru, którą będziemy prowadzić regularnie po debiucie giełdowym. Innymi słowy: ten proces, choć wymagający, dziś buduje kompetencje, które jutro będą nam niezbędne jako spółce notowanej.
Transparentność wobec inwestorów jako zasada, nie slogan
W komunikacji z ponad 150 akcjonariuszami i ponad 70 inwestorami pożyczkowymi, których obsługujemy, staramy się stosować tę samą zasadę: informacja ma być kompletna, zrozumiała i aktualna, nawet jeśli dotyczy tematów trudnych. To podejście – uczciwe raportowanie zarówno sukcesów, jak i wyzwań – jest zresztą fundamentem zaufania, na którym opiera się cała idea rynku kapitałowego. Inwestor, który dziś otrzymuje rzetelną informację o ryzykach, jutro łatwiej zaakceptuje wahania wyceny czy tempa realizacji planów.
W praktyce oznacza to również inwestycję w infrastrukturę komunikacyjną – dedykowane strony dla poszczególnych serii emisyjnych, materiały wyjaśniające mechanikę oferty akcji, regularne aktualizacje statusu poszczególnych etapów planu. Spółka, która na etapie przedgiełdowym nie potrafi sprawnie komunikować się z kilkuset inwestorami indywidualnymi, będzie miała jeszcze większy problem z obsługą obowiązków informacyjnych wobec znacznie szerszego i bardziej wymagającego rynku po debiucie. Traktujemy więc obecną skalę komunikacji jako poligon doświadczalny dla znacznie większej odpowiedzialności, jaka czeka nas jako spółkę notowaną.
IPO readiness – co to właściwie znaczy w praktyce
Termin „IPO readiness” (gotowość do pierwszej oferty publicznej, w naszym przypadku – gotowość do debiutu na rynku zorganizowanym) bywa używany dość swobodnie. W praktyce sprowadza się on do kilku twardych, weryfikowalnych obszarów.
Sprawozdawczość finansowa na poziomie audytowalnym
Pierwszym filarem jest jakość sprawozdawczości finansowej. Zamknięty audyt roczny, prowadzony przez niezależnego biegłego rewidenta, to nie tylko formalny wymóg – to również narzędzie, które pozwala zarządowi wcześnie identyfikować obszary wymagające poprawy w procesach księgowych i kontrolingowych. Spółka, która regularnie przechodzi przez proces audytu, wchodzi na giełdę ze sprawdzonymi, a nie improwizowanymi procedurami raportowania.
Struktura właścicielska i płynność akcji
Drugi filar to struktura właścicielska. Rynek NewConnect premiuje spółki o rozproszonym akcjonariacie, w których żaden pojedynczy inwestor nie kontroluje całości decyzji, a jednocześnie istnieje realna baza inwestorów zainteresowanych obrotem akcjami po debiucie. Budowanie tej bazy poprzez kolejne serie emisyjne, programy dla inwestorów oraz platformy dedykowane komunikacji z akcjonariuszami to proces, który prowadzimy od lat, a nie działanie podejmowane tuż przed samym wejściem na giełdę.
Kompetencje zespołu i doradców
Trzeci filar to zespół – zarówno wewnętrzny, jak i doradczy. Współpraca z kancelarią prawną obsługującą spółkę, z domem maklerskim prowadzącym rejestr akcji, a docelowo z autoryzowanym doradcą NewConnect, to elementy, które budujemy stopniowo, tak by w momencie składania dokumentów debiutowych żadna z tych ról nie musiała być obsadzana „na szybko”.
Model biznesowy odporny na cykl koniunkturalny
Czwartym, często niedocenianym filarem IPO readiness jest sam model biznesowy. Inwestorzy oceniający spółki na wcześniejszym etapie rozwoju coraz częściej pytają nie tylko o tempo wzrostu przychodów, ale o odporność modelu na spowolnienie gospodarcze. Model oparty na refurbishmentu sprzętu IT, subskrypcjach B2B oraz dywersyfikacji przez akwizycje mniejszych podmiotów z branży ma tę cechę, że część jego przychodów wynika z optymalizacji kosztów po stronie klientów korporacyjnych – co w okresach spowolnienia bywa argumentem za, a nie przeciw takim usługom.
Konsolidacja rynku jako element historii inwestycyjnej
Plan osiągnięcia istotnego wzrostu przychodów do końca dekady, łączący rozwój organiczny z akwizycjami mniejszych podmiotów z branży IT, to nie tylko cel biznesowy, ale też element opowieści, którą będziemy przedstawiać inwestorom przy debiucie. Każda analiza due diligence prowadzona przy potencjalnej akwizycji – ocena kondycji finansowej celu, weryfikacja jego portfela klientów, analiza synergii operacyjnych – jest jednocześnie treningiem w podejmowaniu decyzji kapitałowych w sposób, który da się później opisać i uzasadnić przed radą nadzorczą oraz przed rynkiem.
Warto podkreślić: konsolidacja rynku refurbished IT w Polsce jest wciąż na wczesnym etapie w porównaniu z rynkami zachodnioeuropejskimi, gdzie proces łączenia mniejszych graczy trwa już od kilku lat. To tworzy przestrzeń do wzrostu poprzez akwizycje, ale też wymaga od spółki takiej jak ZIKOM zdolności do szybkiej, ale rzetelnej oceny potencjalnych celów przejęć – kompetencji, którą traktujemy jako integralną część przygotowań do funkcjonowania jako spółka publiczna.
Z perspektywy inwestora oceniającego przyszły debiut giełdowy, historia akwizycyjna ma jeszcze jedną wartość: pozwala zweryfikować, czy zarząd potrafi realnie integrować przejęte podmioty, a nie tylko podpisywać umowy inwestycyjne. Efekty synergii – wspólne zaplecze logistyczne, rozszerzona sieć serwisowa, skonsolidowana baza klientów korporacyjnych – są w dużej mierze mierzalne i pojawiają się w kolejnych okresach sprawozdawczych. To właśnie tam, a nie w samych zapowiedziach transakcji, kryje się odpowiedź na pytanie, czy strategia budowy skali poprzez M&A rzeczywiście przekłada się na wartość spółki, którą inwestorzy będą wyceniać po debiucie na NewConnect.
Co jeszcze przed nami
Uczciwość wobec czytelnika wymaga, byśmy nie przedstawiali tego procesu jako już zakończonego. Do 2027 roku przed nami pozostaje jeszcze kilka istotnych etapów:
- Wybór i formalizacja współpracy z autoryzowanym doradcą NewConnect, który będzie towarzyszył spółce w całym procesie debiutu oraz w pierwszych latach obecności na rynku.
- Finalizacja struktury oferty debiutowej – w tym decyzji dotyczących wielkości oferty, ewentualnego prospektu lub memorandum informacyjnego oraz harmonogramu.
- Dalsze wzmacnianie kompetencji raportowych zespołu, tak aby cykliczne raporty bieżące i okresowe po debiucie były przygotowywane z tą samą starannością, jaką dziś wkładamy w dokumenty ofertowe.
- Kontynuacja dialogu z organami nadzoru w zakresie prowadzonych ofert akcji – każda tura uwag i odpowiedzi to kolejny krok w stronę pełnej zgodności, a nie przeszkoda do ominięcia.
Każdy z tych punktów jest weryfikowalny – nie jest to lista życzeń, lecz zestaw konkretnych zadań, które można rozliczyć w kolejnych kwartałach.
Podsumowanie: wiarygodność mierzona procesem, nie deklaracją
Debiut na NewConnect w 2027 roku nie stanie się faktem dlatego, że go zapowiedzieliśmy. Stanie się faktem, jeśli każdy z elementów opisanych powyżej zostanie domknięty: ład korporacyjny, zgodność z Regulaminem ASO, sprawozdawczość audytowalna, rozproszona i świadoma baza akcjonariuszy, kompetentny zespół doradczy oraz model biznesowy potwierdzony wynikami, a nie tylko prognozami.
Dlatego zamiast pytać inwestorów, by „uwierzyli w plan”, wolimy pokazywać im proces, który mogą śledzić już dziś: kolejne uchwały WZA, kolejne serie akcji zarejestrowane w KRS, kolejne tury poprawek dokumentów ofertowych po uwagach regulatora, kolejne zamknięte audyty. To żmudna, często niewidowiskowa praca, ale to właśnie ona, a nie sama data w kalendarzu, decyduje o tym, czy debiut giełdowy będzie naturalną konsekwencją rozwoju spółki, czy niespodzianką, w którą trudno uwierzyć.
